GRA O KLIMAT W KATARZE - COP 18 zmiany klimatyczne



GRA O KLIMAT W KATARZE – COP 18

Zaplanowany na początek grudnia br. kolejny szczyt klimatyczny COP 18 w Katarze będzie z pewnością kolejnym ważnym wydarzeniem w światowej polityce klimatycznej, która już teraz oddziaływuje na niemal wszystkie sfery  życia i działalności każdego z nas. Tematów do omówienia jest bardzo wiele,  w tym większość o charakterze technicznym. Zarówno strona polska, jak i cała  Wspólnota Europejska powinna zatem zaprezentować w Doha jednolite  stanowisko.

Kluczową kwestią będzie z pewnością porozumienie w zakresie  kontynuowania protokołu z Kioto, wygasającego pod koniec br. na mocy  którego większość państw zobowiązała się do redukcji CO2. Polska wywiązała  się z tej umowy znakomicie. Przy zakładanej 6% redukcji począwszy od roku  bazowego 1998 udało się osiągnąć redukcję na poziomie 30%. Nadwyżkę  można sprzedawać – co Polska skrupulatnie robi od blisko 3 lat.   Zdaniem Ministra Środowiska Marcina Korolca jest to dogodna sposobność   do lokowania przychodów płynących z tego źródła do specjalnego programu  inwestycyjnego, z którego później są finansowane różne krajowe  przedsięwzięcia służące poprawie stanu środowiska naturalnego. Pojawia się  zatem pytanie czy Polska jak i inne kraje rozwijające się będą dalej mogły   z tego korzystać w ramach kontynuacji Protokołu z Kioto?  Oponenci są w tym  wypadku bardzo zdeterminowani. Kraje rozwinięte są takiej propozycji  przeciwne argumentując to nieuzasadnionym uprzywilejowaniem tych, którzy  mieli możliwość wypracowania takich nadwyżek redukcyjnych. I tu otwiera się  pole do rozmów nie tylko dla europejskich negocjatorów w składzie których   z ramienia oficjalnej delegacji Parlamentu Europejskiego będą mogła brać  udział, ale i innych światowych delegacji. Polskie stanowisko wyjściowe jest  bardzo klarowne – przeniesienia nadwyżki redukcyjnej w całości do nowego  porozumienia klimatycznego lub następnego okresu rozliczeniowego Protokołu  z Kioto. Jeśli część państw zostanie zmuszona do rezygnacji z tego  mechanizmu to warto sobie zadać pytanie co w zamian?.  Wydaje się, żezasadnicze wysiłki powinny zostać skierowane na przedłużenie obowiązywania  omawianego dokumentu. Nie będzie to łatwe, bowiem ewentualne zmiany  należy wprowadzić w taki sposób, aby przejście z jednego do drugiego okresu  zobowiązań było płynne. Pojawia się zatem wątpliwość jak to osiągnąć, gdy  tak wiele znaczących państw na arenie międzynarodowej prezentuje w tej  kwestii nie dające się czasem pogodzić ze sobą stanowiska. Jeden   z największych emitentów – Stany Zjednoczone jasno deklarują, że poprą tylko  nowe rozwiązania dotyczące systemu na podstawie którego rozlicza się emisje,  zaś on sam stanie się bardziej elastyczny i podatny na ewentualne modyfikacje  i dostosowania. Różny jest też okres ewentualnych zobowiązań. Cześć państw  opowiada się za okresem 8 letnim. Kraje biedne argumentując   to niekorzystnym oddziaływaniem na ich gospodarki proponują skrócenie  czasu obowiązywania nowego protokołu do 5 lat. Niektóre kraje takie jak np.  Japonia optują za jeszcze innym mechanizmem, który polega na uzyskaniu  jednostek poświadczonej redukcji dzięki inwestycjom na rzecz redukcji emisji  w krajach trzecich. W ewentualnym nowym protokole najprawdopodobniej nie  znajdzie się na to miejsce i część krajów, które stracą w ten sposób możliwość  pozyskiwania swojego przydziału uprawnień może w ogóle zrezygnować   z przystąpienia do Protokołu w nowym kształcie.  Ten krótki zarys tematyczny pokazuje jak trudne i skomplikowane są światowe  negocjacje w sprawie zmian klimatu. Ale Europa chce iść do przodu. Dowodem tego  jest przyjęta przez Parlament Europejski deklaracja na szczyt w Katarze w celu  wzmocnienia głosu delegacji unijnej. Jej główne przesłanie jest bardzo jasne -  warto i nawet trzeba robić wiele dla ochrony klimatu, ale nie mogą być to  wysiłki jednostkowe poszczególnych państw, tylko musi przybrać to formę  ogólnoświatowego porozumienia. Być może szczyt w Doha będzie takim  znaczącym krokiem do realizacji tego nadrzędnego celu.